Poland / 6 Grudzień, 2018

Pamiętam czasy, kiedy restauracje serwujące japońskie smaki wyrastały jak grzyby po deszczu. Pomiędzy nimi Izumi. Kilka lokalizacji w samej Warszawie i każda z nich w innym stylu. Wtedy jeszcze nie znalam i nie rozróżniałam jakości japońskich smaków nie wsponinajac o nazwach. Malutkie hosomaki kojarzyły mi się z nazwą homossaki,. Bawiło mnie to do czasu, kiedy w jednej z restauracji serwujacych sushi zamowilam homossaki 🙈. W tamtym momencie jeszcze nie załapalam dlaczego ludzie kojarzą moją osobę gdy pojawiam się tam drugi raz,. 

Wracajac do Izumi: klasyczny styl przy placu Zbawiciela, biurowa prostota Izakaya w samym centrum przy Emilii Pater, japoński street food w Galerii Mokotów oraz Biały Kamień czyli tzw. Palmiarnia - najbardziej klimatyczne miejsce sąsiadujące z Polami Mokotowskimi. Do grona wspaniałych smaków doszedł także Kago Sushi w Hali Koszyki. Pomimo różnych wnętrz jest coś co je łączy: jeden i niepowtarzalny smak sushi wykreowany przez samego mistrza sushi - Alona Than.

Przez lata pozwalałam sobie na testowanie i sprawdzanie - nie tylko różnych restauracji, ale tez ryb, mięs, kombinacji i smaków. Ten jeden smak wyjątkowo przypadł mi do gustu. Myślałam, że aby skosztować tego rodzaju sushi trzeba tam pójść i zjeść. Okazuje sie, że jednak niekoniecznie. 

Jakiś czas temu powstala szkoła, która w swojej ofercie posiada szkolenia, które prowadzą Alicja i Alon Than. Warsztaty podzielone sa na 3 poziomy zaawansowania (każdy z nich trwa dwa dni) oraz zakończone pewnego rodzaju egzaminem i przyznaniem certyfikatu. To właśnie tam możesz dowiedzieć się wszystkiego, zaczynając od gatunku ryżu, poprzez zalewy, smaki ryb, sposoby jego podania oraz estetyki dań jak również porozmawiać z wlaścicielami Restauracji Izumi i Kago Sushi.

Ciekawe jest to, że aby tworzyć kompozycje sushi nie musisz być znawcą oraz doświadczonym sushimasterem. Wystarczy, że masz pasję oraz chęci poznawania tej kuchni. Resztę Cię tam nauczą.

O samej szkole już niebawem w osobnym poście. Jest tyle do powiedzenia, że szkoda by temu nie poświęcić odrobinę więcej uwagi. A powiem Ci szczerze, że jest o czym pisać, jest co pokazać :)